Ostatnio zauważyłam, że bycie człowiekiem wrażliwym nie jest dobre.
Przynajmniej w moim przypadku. Myślę, że w wielu innych również.
Wrażliwość. Na pozór piękna i szlachetna cecha.
Złote, dobre serce, kruchość i delikatność.
To kojarzy Wam się z wrażliwością?
Niestety za pięknem wrażliwości kryje się smutna warstwa prawdy.
Piękność i szlachetność niknie w cieniu bólu,
złote, dobre serce, cierpi.
Kruchość i delikatność - prowadzi do złamania.
Wrażliwość jest cechą, prowadzącą do wiecznego bólu.
Wrażliwego człowieka ranią słowa, gesty, myśli.
Wrażliwy człowiek myśli za dużo.
Za bardzo przeżywa każde słowo.
Za bardzo pragnie szczęścia, co prowadzi do łez.
Wrażliwy człowiek płacze za dużo.
Jakby miał więcej łez do wypłakania niż ludzie niewrażliwi.
Wrażliwość prowadzi do zbytnej empatii.
W moim przypadku tak potężnej, że aż bolesnej.
Zapomnij o tym,że wrażliwość jest piękna.
Wrażliwość jest nicością.
Cechą bolesną, kruchą, łamliwą i zatracającą.
Lepiej być silnym, twardym i niewrażliwym.
Lecz gdy już urodziliśmy się wrażliwi do szpiku kości,
pozostaje nam
pogodzić się z tą...
zaletą?
/zdjęcia z popołudniowego spaceru/


0 komentarze:
Prześlij komentarz