Dzisiejszy dzień spędziłam świetnie, głównie z wujkiem. Wybraliśmy się do lasu na spacer, trochę posiedzieliśmy nad jeziorem i ogólnie było naprawdę fajnie!:)
Potem zrobliśmy w domu grilla, a ja zabrałam się za odrabianie zadań domowych.
Zdążyłam wczoraj i dzisiaj zrobić naprawdę masę zdjęć...sama nie wiem kiedy je pododaję, ale postaram się to rozlożyć na kilka postów :)
Post będzie głównie dotyczył jesieni, czyli wypadu do lasu w którym mogłam jeszcze trochę poczuć zieleń, wiosnę, koniec lata. Niektóre drzewa, kolorowały się złotem, czerwieniami, brązami, więc smutno przypominały mi o tym, iż prędko zieleń nie wróci i zaczyna się okres przemijania.
Okres w którym będzie chłodno, brązowo, deszczowo. Gdy będe siedziała w domu, skupiała się na nauce i zapewne zbyt dużo myślała. O tym co moglo być, co będzie. O tym jakie błędy popełniłam.
Już się zaczyna... Wczoraj spędzilam dużą ilość czasu pod prysznicem. Przyznam szczerze,że bardzo wielu rzeczy żałowałam. Myślałam o tym jakie popełniłam błędy i co powinnam była zrobić inaczej.
Gdybym tylko wiedziała,że niektóre osoby będą inne niż myślałam, a sytuacje nie takie jak przewidywałam...
Niestety taka jest jesień. Każdego z nas dotyka jesienna zaduma, tęsknota, myśli, które coraz mniej przypominają pozytywne...tak to już jest.
Dzisiaj w lesie, czując ten leśny zapach, przyglądając się kasztanom i szyszkom, zaczełęłam zastanawiać się, co robiłam rok temu o tej samej porze.
Byłam jeszcze w innej szkole. A potem wszystko potoczyło się driametialnie inaczej. Przeprowadziłam się, zmieniłam szkołę, poznałam nowych ludzi, nowe miejsca. Czasami tęsknie za tym co było, ale przecież wszystko przemija, nic nie trwa wiecznie. Tak samo my, nasze istnienie.
Nie lubię jesieni bo jest zbyt smutna i szara, mimo kolorowych liści.
A może jedynie na taką wygląda? jakby spojrzeć na nią od środka, jest kolorową porą, przygotowującą nas z omdlewających letnich upałów do mrozów odmrażających dłonie. Patrząc na to pod tym kątem, jest naprawdę bardzo pozytywną porą, schładzającą powietrze, aby przygotować nas do jeszcze zimniejszego, ze zwiększoną ilością deszczy, aby przygotować nas do jeszcze cięższego do zniesienia w wielu przypadkach śniegu. Z jesienną chandrą, która pojawia się na skutek odejścia lata i zmiany pogody.
Co by było gdyby nie było jesieni? gdyby w ciągu jednej nocy spadły wszystkie liście, zaczął padać śnieg, mróz byłby niemożliwy? Wtedy było by jeszcze gorzej,brakowało by nam takiej kwarantanny, która pozwala przyzwyczaić się do tego co będzie.
Teraz myślę, że spojrzeliście na znienawidzoną jeśień inaczej, prawda?:)
Dodaję zdjęcia,
Do następnego postu! :)
Freaky Queen:*




piękne zdjęcia;)
OdpowiedzUsuń